Image

 

Barwna i fascynująca relacja Kasi Pilorz z jej podróży do Indii w poszukiwaniu źródeł Jogi, z pobytu w Instytucie, ze spotkania twarzą w twarz z Gurujim oraz uroczystych obchodów dziewięćdziesiątej rocznicy urodzin Iyengara

Obchody 90 urodzin - fotorelacja

Autor Joanna Lewicka

 

Zajęcia z Gitą - fotoreportaż

 

Pierwsze wrażenia

Mój drugi wyjazd do Indii był niemal w dosłownym sensie prezentem urodzinowym. Nie mogłam się go doczekać – po tym jak upłynęły dwa lata od poprzedniego razu – zaczęłam odczuwać coś w rodzaju głodu, czyli przemożną potrzebę kontaktu ze wszystkim, co mi się kojarzyło z Indiami, od filmów Bollywood począwszy, przez jedzenie na odwiedzinach w miejscach charakterem najlepiej oddających klimat Indii skończywszy. I tu na marginesie muszę wspomnieć, że najbardziej francuski z lokali krakowskiego Kazimierza jest w moim odczuciu najbardziej indyjskim miejscem w Krakowie (zapewne za sprawą stopnia sfatygowania umeblowania i wyposażenia oraz zawieszonych u sufitu wiatraków). No, więc po kilkumiesięcznym wyczekiwaniu, które upływało mi na chodzeniu na naleśniki ze szpinakiem do baru z potrawami z subkontynentu, umawianiu się na spotkania właśnie w "Kolorach" – bollywoodzką produkcję widziałam niestety tylko jedną – w końcu doczekałam się wylotu do Indii. Od mojego powrotu stamtąd upłynęły dwa lata i trzy tygodnie.
 

Gita i mój problem

ImageMoja fascynacja osobą tej nauczycielki nie minęła. Teraz, kiedy myślę o niej, widzę jej wielkie, ciemne oczy wpatrzone we mnie ze współczuciem i łagodną aprobatą pomieszaną ze szczerym zainteresowaniem. Jak doszło do tego bliskiego spotkania – to dłuższa historia…

Zaczęło się od kłucia z prawej strony szyi – zaraz po przyjeździe. To pewnie od noszenia bagaży – pomyślałam i zbagatelizowałam sprawę. Rozpoczęły się klasy i długo wyczekiwane przeze mnie poniedziałkowe zajęcia z Gitą. Ponieważ był to pierwszy tydzień – zajęcia poświęcone były asanom stojącym i to do tego skręconym. Efekt takiej praktyki okazał się nie najszczęśliwszy dla mojej nadwerężonej podróżą szyi. Wieczorem już bardzo bolało a rano szyja była sztywna. No cóż – nie pierwszy raz trzeba sobie poradzić z taka drobną kontuzją.
 

Asystenci

Image

Tym razem, chciałabym też przybliżyć Wam sylwetki tych często anonimowych osób, które również tworzą Instytut Iyengara w Punie, wnoszą tam niezmiennie i od wielu lat entuzjazm, niesłabnące zaangażowanie i wiele pozytywnej energii. Obserwuję ich po tych dwóch latach z podziwem i staram się od nich uczyć. Ich rola tu jest niełatwa a praca ciężka, mozolna i poza satysfakcją nie przynosząca specjalnych gratyfikacji. Ich obecność w Instytucie jest pięknym przykładem na praktykowanie nie przywiązywania się. Efekty ich działań nie należą do nich, chociaż w oczywisty sposób bez ich obecności i – graniczącego z absolutnym – oddania nie byłoby widać jak metoda Gurujiego działa, co przynosi ludziom i jak należy ją stosować.

Co zatem należy do obowiązków asystentów? Po pierwsze są oni obecni w czasie praktyki przy Gurujim. Rzadko, kiedy są w stanie zrobić wtedy swoją własną praktykę, ponieważ Guruji wymaga ich nieustannej gotowości do asysty – ułożenia pomocy, przygotowania do jego praktyki. Również na wybranych osobach demonstruje pracę w asanach i jej efekty.

 

Tatuaże z henny

ImageKoniec listopada w Punie był niezwykle parny i duszny. W ostatni weekend wybrałam się na festyn do Agriculture College Garden po przeciwnej stronie Ganesh Kind Road – jednej z głównych arterii miasta w pobliżu Instytutu. Doświadczyłam tam zupełnie mi nieznanego do tej pory uczucia – byłam jedyną osobą o białej skórze zagubiona w tłumie świętujących wolne popołudnie Hindusów. Około hektara powierzchni zastawione było stołami, przy których można było skosztować specjałów kuchni z Maharashtry – obszar podzielony był na sektory: w których dominowały dania jednego rodzaju – wszystko opisane w Mrati. Jasne było dla mnie tylko to, co dominuje w sektorze rybnym. ImageWłaśnie do niego wchodziłam, i już chciałam wyjąć z torby aparat fotograficzny, żeby zrobić zdjęcie, bo widok był niecodzienny. Na ziemi siedziały młode kobiety z pieczątkami, którymi tatuowały dłonie swoich klientek. Jedna z nich spostrzegła mnie i musiała dostrzec wahanie, które u mnie zawsze się pojawia, kiedy mam zamiar komuś pstryknąć fotkę. Mam wtedy wrażenie, ze kradnę mu duszę. Szybkim ruchem umieściłam aparat spowrotem w torbie, spodziewając się jej oburzenia a ta zamiast się gniewać – chwyciła mi rękę i bez pytania o zgodę przybiła pierwszą pieczątkę. Tak się zaczęło.
 

Wielki ogień

Na program obchodów miały się składać homy, czyli rytualne ofiarowania, które wymagają spalenia ofiary. W centralnym miejscu, wokół którego ustawione były krzesła dla gości znajdowało się prostokątne palenisko. Obok przygotowano niziutkie siedziska dla braminów. Nieco wyżej na tle purpurowej płachty umieszczono przedstawienie Visznu a pod nim miejsca dla drugiej grupy kapłanów. Jak później wyjaśnił mi Konrad bramini u góry odprawiali rytuały Visznuickie a ci na dole – Sziwaickie.
 

Dzień później

 Czwartek był momentem oddechu. Ci, co mieli siłę – jeszcze wieczorem w środę odbyli pielgrzymkę w zupełnie inne miejsce miasta na inaugurację wystawy poświęconej życiu i dokonaniom Guruji. Mnie zabrakło zapału. W czwartek do południa zostaliśmy zaproszeni na wykład Gity.

Sala do ćwiczeń wypełniona była po brzegi. Wybrałam miejsce centralnie naprzeciwko Gity pod oknem. Lecz szybko się zorientowałam, że nic nie zobaczę, bo to nie przypadek, że nikt go nie zajął przede mną. Na linii mojego wzroku pojawił się operator kamery, który właśnie kończył montaż sprzętu na statywie. Wypatrzyłam miejsce pod nogami kamerzysty i kiedy zbliżyłam się okazało się, że za kolumną, przy której stał jest idealnie przygotowane, wolne siedzisko. "No, co za cud" – pomyłam – ale ponieważ miejsce wyglądało na przygotowane – spytałam na wszelki wypadek najbliższą osobę, czy nie jest zajęte. Ta osobą był sam Manuso Manos, który poinformował mnie, że właśnie zamierzam zająć miejsce Gurujiemu… No tak – to wiele tłumaczy – cudu tu nie ma. Usiadłam obok. Guruji nie pojawił się jednak w trakcie całego wykładu ani razu.
 
webmaster